W ostatnich dniach wiele osób w Województwo zachodniopomorskie mówi o jednym temacie. Chodzi o pumę w Polsce i możliwe spotkanie w lesie. A ponieważ podobne historie szybko żyją własnym życiem, my na Auraposter sprawdzamy, co faktycznie wiadomo i jak reagują służby, wedlug fitness-spartacus.de.
Gdzie widziano pumę w Zachodniopomorskiem
Zgłoszenia dotyczą okolic Strachomino oraz pobliskich terenów leśnych. W relacjach pojawia się też rejon w stronę Wierzchomino i obszar chroniony Natura 2000 „Warnie Bagno”.
Co ważne, to nie jest sensacja „znikąd”. Według części doniesień już wcześniej fotopułapka mogła zarejestrować sylwetkę dużego drapieżnika, a teraz doszło do zdarzenia, które wywołało alarm społeczny.
„Przeskoczyło mu przed twarzą”
Najmocniejszy wątek to opis spotkania pracownika leśnego z dużym kotem. Sołtyska, cytowana przez media, mówiła o nagłym skoku zwierzęcia bardzo blisko człowieka. Ten szczegół wzmacnia czujność, bo sugeruje krótszy dystans niż w typowych obserwacjach z oddali.
Jednocześnie służby podkreślają, że na tym etapie wciąż mówimy o prawdopodobnej pumie, a nie o pewnym potwierdzeniu gatunku.

Co zaleca gmina: proste zasady, które mają sens
Samorząd opublikował ostrzeżenia, bo lasy w tym rejonie odwiedzają spacerowicze, biegacze i grzybiarze. I dlatego liczy się nie panika, lecz nawyki bezpieczeństwa.
Jeśli mieszkasz w okolicy albo planujesz wyjazd, trzymaj się kilku reguł. Najpierw jednak warto pamiętać, że większość drapieżników unika ludzi, ale przypadkowe spotkanie bywa ryzykowne.
- Nie wchodź do lasu po zmroku, bo wtedy trudniej ocenić sytuację.
- Nie puszczaj psów luzem, ponieważ mogą pobiec w ślad za zwierzęciem.
- Nie podchodź do tropów ani świeżych odgłosów, nawet jeśli „brzmią ciekawie”.
- Zgłaszaj obserwacje służbom, bo liczy się czas i lokalizacja.
Po takiej liście trzeba dopowiedzieć jedno. Jeśli zobaczysz dużego kota, nie próbuj „sprawdzać, czy to na pewno puma”. Lepiej się wycofać, a potem przekazać możliwie dokładny opis.
Skąd mogła się wziąć puma i dlaczego to w ogóle realny scenariusz
Eksperci i leśnicy biorą pod uwagę prostą hipotezę. Zwierzę mogło uciec z prywatnej hodowli albo ktoś mógł je wypuścić. To brzmi jak film, ale podobne przypadki z egzotycznymi zwierzętami w Europie już się zdarzały.
Tu pojawia się też wątek odpowiedzialności. Bo jeśli to ucieczka, to problem dotyczy nie tylko bezpieczeństwa ludzi, lecz także dobrostanu zwierzęcia.
Jak służby szukają drapieżnika i czego spodziewać się dalej
Władze mówią o działaniach w terenie i o wykorzystaniu technologii. W grę wchodzą m.in. monitoring, poszukiwania oraz weryfikacja zgłoszeń mieszkańców. Równolegle rośnie rola wiarygodnych informacji, a więc zdjęć, nagrań i dokładnych lokalizacji.
Przedstawicielka Lasy Państwowe zwracała uwagę, że w pobliżu częściej widuje się inne zwierzęta, w tym rysie. I dlatego część „pewnych” obserwacji może okazać się pomyłką.