Strona główna » Pakistan i Afganistan eskalują konflikt: naloty na Kabul, spór o linię Duranda i ryzyko kolejnych uderzeń

Pakistan i Afganistan eskalują konflikt: naloty na Kabul, spór o linię Duranda i ryzyko kolejnych uderzeń

Pakistan uderzył w Afganistan, a Taliban zapowiada odwet. Wyjaśniamy, skąd konflikt, co oznacza „otwarta wojna” i co dalej.

by Michal Zaremba
Pakistan i Afganistan eskalują konflikt: naloty na Kabul, spór o linię Duranda i ryzyko kolejnych uderzeń

My na Auraposter opisujemy eskalację, która w kilka godzin przestawiła suwak ryzyka w całym regionie. Pakistan uderzył w cele w Afganistanie, a talibowie odpowiedzieli atakami przy granicy. Islamabad mówi o „otwartej wojnie”, a Kabul ostrzega przed odwetem, pisze informacja ze źródła.

Dlaczego Pakistan uderzył w Kabul i Kandahar

Pakistan tłumaczy uderzenia jako kontruderzenia i odpowiedź na ataki z afgańskiej strony granicy. W praktyce oznacza to naloty oraz ogień po drugiej stronie, a więc działanie, które wcześniej pojawiało się rzadziej na taką skalę. Z kolei mieszkańcy Kabulu relacjonowali nocne eksplozje i strach, bo część wybuchów miała charakter wtórny.

Równocześnie konflikt wyszedł poza strefę graniczną. Uderzenia dotknęły także duże miasta, a to zawsze podnosi stawkę. I dlatego napięcie skoczyło nie tylko lokalnie, ale też dyplomatycznie.

Co mówi Taliban i jak odpowiada Islamabad

Taliban utrzymuje, że chce rozwiązać spór przez dialog, jednak jednocześnie sygnalizuje gotowość do odwetu, jeśli ataki będą trwać. Pakistan natomiast podkreśla, że „cierpliwość się skończyła”, a więc stawia sprawę ostro. Takie komunikaty nakręcają emocje, ponieważ brzmią jak zapowiedź dłuższej kampanii.

„To otwarta wojna między nami a wami” – tak w mediach społecznościowych opisał sytuację pakistański minister obrony.

Skąd wzięła się ta eskalacja: linia Duranda i TTP

Dzisiejsza wymiana ciosów nie spadła z nieba. Trzon sporu wraca do granicy znanej jako linia Duranda, czyli historycznie narzuconej linii podziału, którą Afganistan kwestionuje. Do tego dochodzi problem bezpieczeństwa po obu stronach, bo Pakistan oskarża Kabul o tolerowanie baz i przerzutów bojowników TTP. Taliban te zarzuty odrzuca, a więc spór kręci się w kółko.

Co więcej, obie strony mówią o „atakach w odwecie”. I właśnie dlatego trudno zatrzymać spiralę, bo każdy kolejny ruch łatwo sprzedać jako odpowiedź, a nie jako eskalację.

Czy grozi pełnoskalowa wojna, czy raczej seria uderzeń

Wielu obserwatorów uważa, że retoryka bywa ostrzejsza niż realne możliwości prowadzenia wojny na pełną skalę. Jednak nawet bez klasycznej inwazji konflikt może trwać długo, bo naloty, ostrzały i ataki dronów potrafią działać jak „wojna na raty”. A gdy dochodzą ofiary cywilne, presja rośnie szybciej niż gotowość do kompromisu.

Jednocześnie Pakistan to państwo z bronią jądrową, więc każdy skok napięcia budzi obawy. I chociaż to nie oznacza automatycznej katastrofy, rynek i dyplomacja reagują nerwowo.

Reakcja świata

Organizacje międzynarodowe apelują o ochronę cywilów oraz szybkie wyhamowanie walk. Iran proponuje rolę pośrednika, a więc próbuje włączyć dyplomację regionalną. Z kolei część partnerów Pakistanu rozmawia o kanałach kontaktu, bo wszyscy pamiętają, jak łatwo granica zamienia się w front.

Co to oznacza dla Polski i dla Europy

Dla Polski to nie jest konflikt „daleki i abstrakcyjny”. Po pierwsze, rośnie ryzyko dla podróży oraz pracy humanitarnej w regionie. Po drugie, każda większa destabilizacja może zwiększyć presję migracyjną na szlaki do Europy. I po trzecie, napięcie w Azji Południowej wpływa na bezpieczeństwo globalne, a więc także na agendy NATO i UE.

Dlatego warto śledzić komunikaty na bieżąco. I dlatego lepiej oddzielać twarde fakty od wojennej propagandy, bo w takich kryzysach dezinformacja idzie pierwsza.

Podobne publikacje