Strona główna » Na Netflix trafił serial twórców „Stranger Things”: o czym jest Something Very Bad Is Going to Happen

Na Netflix trafił serial twórców „Stranger Things”: o czym jest Something Very Bad Is Going to Happen

Netflix pokazał nowy thriller od twórców „Stranger Things”. Wyjaśniamy, o czym jest Something Very Bad Is Going to Happen i czy warto go oglądać.

by Michal Zaremba
Na Netflix trafił serial twórców „Stranger Things”: o czym jest Something Very Bad Is Going to Happen

Netflix znów sięga po nazwiska, które natychmiast przyciągają uwagę widzów. Na Auraposter śledzimy premiery, które szybko zamieniają się w temat dnia, a teraz chodzi o Something Very Bad Is Going to Happen — nowy ośmioodcinkowy thriller psychologiczny, przy którym jako producenci pracowali Matt i Ross Duffer, czyli twórcy „Stranger Things”. Serwis Tudum zapowiada tę historię jako opowieść o narzeczonej, której wymarzony ślub zaczyna powoli zmieniać się w koszmar.

O czym jest Something Very Bad Is Going to Happen

Na pierwszy rzut oka to historia o miłości, ślubie i rodzinnym wyjeździe przed ceremonią. Jednak bardzo szybko ten plan zaczyna pękać. Młoda para jedzie do leśnego domu rodziców pana młodego, a atmosfera z odcinka na odcinek staje się coraz cięższa. Zamiast romantycznego oczekiwania pojawia się lęk, napięcie i trudne do wytłumaczenia przeczucie, że wszystko zmierza ku katastrofie.

To właśnie ten pomysł robi tu największą robotę. Serial nie opiera się głównie na tanich strachach, lecz raczej na uczuciu narastającego zagrożenia. Widz nie dostaje szybkiej odpowiedzi, ale za to coraz wyraźniej czuje, że coś jest bardzo nie tak. I właśnie dlatego tytuł działa tak dobrze — brzmi prosto, a jednocześnie od początku ustawia nastrój.

Kto gra w nowym serialu Netflix

W centrum historii są Camila Morrone jako Rachel i Adam DiMarco jako Nick. Ważne role grają też Jennifer Jason Leigh i Ted Levine, a więc aktorzy, którzy potrafią zbudować napięcie samą obecnością na ekranie. To ważne, bo w tym serialu dużo zależy od spojrzeń, ciszy, niedopowiedzeń i rodzinnych relacji, które z pozoru wyglądają zwyczajnie, a później zaczynają budzić coraz większy niepokój.

W sieci sporo osób zwraca uwagę właśnie na obsadę. Część widzów pisze, że serial działa dlatego, że aktorzy nie grają „pod horror”, tylko pod psychologiczny rozpad relacji. I trudno się z tym nie zgodzić, bo tu bardziej straszy to, co siedzi między bohaterami, niż to, co mogłoby wyskoczyć zza drzwi.

Czym ten serial różni się od „Stranger Things”

To bardzo ważne pytanie, bo wielu widzów odpali ten tytuł właśnie przez nazwisko braci Duffer. I tu warto od razu powiedzieć jasno: Something Very Bad Is Going to Happen nie jest nową wersją „Stranger Things”. Nie ma tu młodzieżowej przygody, nostalgii ani tempa znanego z tamtej serii. Zamiast tego dostajemy kameralny, duszny i znacznie bardziej dorosły thriller.

To też sprawia, że odbiór może być podzielony. Fani bardziej klasycznych horrorów mogą uznać tę historię za zbyt wolną. Z kolei osoby, które lubią napięcie budowane powoli, mogą właśnie w tym zobaczyć największą siłę serialu. Krytycy zwracają uwagę, że projekt stawia raczej na atmosferę i metaforę niż na dosłowną grozę.

Czy warto oglądać Something Very Bad Is Going to Happen

To nie jest serial dla każdego, ale właśnie dlatego może znaleźć wierną publiczność. Jeśli ktoś szuka prostego, szybkiego horroru, może się odbić. Jeśli jednak lubi historie o rodzinnej presji, toksycznych relacjach i rosnącym poczuciu zagrożenia, ten tytuł ma sporo do zaoferowania.

Najlepiej sprawdzi się u widzów, którzy lubią:

  • thrillery psychologiczne
  • powolne budowanie napięcia
  • niepokojące rodzinne historie
  • mroczny klimat zamiast tanich straszaków

Ten krótki zestaw dobrze pokazuje, komu serial może wejść najmocniej. I właśnie dlatego warto go traktować nie jak kolejny hit „dla wszystkich”, lecz jak bardziej precyzyjnie wymierzony gatunkowy tytuł.

Czy będzie 2 sezon

Na ten moment Netflix nie ogłosił drugiego sezonu. Obecnie serial funkcjonuje jako zamknięta, ośmioodcinkowa historia. Jednocześnie samo zainteresowanie premierą jest na tyle duże, że pytania o ciąg dalszy pojawiły się niemal od razu. To zresztą częsty scenariusz przy produkcjach, które kończą się mocnym emocjonalnym akcentem, a nie prostym domknięciem wszystkich wątków.

Na razie jednak ważniejsze wydaje się coś innego. Ten serial nie próbuje krzyczeć, że jest wydarzeniem. On raczej sączy niepokój bardzo powoli. I właśnie dlatego może zostać z widzem dłużej niż wiele głośniejszych premier.

Podobne publikacje