W Polsce znów wybuchła dyskusja o granicach prowokacji w internecie, a my w Auraposter sprawdzamy, co dokładnie wydarzyło się wokół Mychajły Mudryka. Tym razem nie chodzi o boisko, tylko o czat w grze Counter-Strike 2 i słowa, które wielu odebrało jako uderzenie w pamięć historyczną.
Co powiedział Mudryk o Wołyniu i dlaczego wywołało to burzę
Według relacji mediów, Mudryk podczas meczu na platformie FACEIT pisał do polskich graczy hasła nawiązujące do rzezi wołyńskiej. Padały m.in. wpisy o „Wołyniu” i „następnej mapie”. Zrzuty czatu szybko obiegły internet, więc temat wyszedł poza gamingową bańkę.
W efekcie skandal zaczął żyć własnym życiem, bo dotknął nie tylko sportowca, lecz także bardzo wrażliwego wątku w relacjach polsko-ukraińskich.
Skąd ta sytuacja wzięła się w ogóle
Mudryk od miesięcy ma przerwę od gry w piłkę. W tle pojawia się wątek zawieszenia po pozytywnym wyniku testu antydopingowego (w tekście wskazano meldonium), więc zawodnik częściej pokazywał się w świecie gier niż na murawie.
I właśnie tam, w emocjach rywalizacji, miało dojść do słownej eskalacji.
Jaka była kara? FACEIT zareagował szybko
Zgłoszenia trafiły do administracji, a platforma miała nałożyć na piłkarza miesięczne zawieszenie. To oznacza brak dostępu do rozgrywek na FACEIT przez kilka tygodni.
Ta decyzja nie zamyka dyskusji, ale pokazuje, że moderacja traktuje takie treści jako naruszenie zasad.

Jak Mudryk się tłumaczy
W opisie sprawy pojawia się też cytowane tłumaczenie zawodnika, który mówi o wdzięczności wobec Polaków wspierających Ukrainę, ale jednocześnie narzeka na wrogość części graczy wobec Ukraińców. W tej wersji wydarzeń prowokacja miała wynikać z frustracji, a nie z „planu”.
„Jestem wdzięczny Polakom, którzy szczerze wspierają Ukrainę, ale… gdzie mam znaleźć miłość do Polaków w grze?”
Problem w tym, że nawet jeśli emocje były prawdziwe, to odwołanie do Wołynia w formie docinku w Polsce brzmi jak uderzenie poniżej pasa.
Dlaczego ta afera jest tak głośna akurat w Polsce
Bo tu nie chodzi o zwykły trash talk. W polskim odbiorze to temat pamięci, rodzinnych historii i politycznie trudnych rozmów. Dlatego wiele osób uznało, że sportowiec o międzynarodowym zasięgu powinien ważyć słowa, nawet jeśli „to tylko gra”.
A kiedy podobne treści padają publicznie, to potem trudno je „odkręcić” przeprosinami w komentarzu.