W sobotę dotarła wiadomość, która uderzyła w środowisko teatralne i widzów seriali. Mirosław Krawczyk nie żyje. Miał 72 lata, a o jego śmierci poinformował Teatr Wybrzeże, z którym pozostawał związany przez lata, podając wzruszające pożegnanie, informuje informacja ze źródła, pisze Auraposter.
Mirosław Krawczyk nie żyje: co przekazał Teatr Wybrzeże
Teatr mówi o nim bez patosu, ale z czułością. I podkreśla to, co widzowie pamiętali z pierwszego rzędu: szczerość grania oraz szacunek do partnerów na scenie.
„Mirku, na scenie oczarowywałeś szczerością, a my zapamiętamy Cię jako kolegę o wielkim sercu”.
To zdanie krąży dziś po branży, bo trafia w sedno. Aktorzy często zostają w pamięci rolami, a jednak koledzy zapamiętują ich gesty w kulisach.

Ile miał lat Mirosław Krawczyk i skąd pochodził
Krawczyk urodził się 7 grudnia 1953 roku w Olkuszu. Potem ukończył krakowską szkołę teatralną, a następnie zaczął budować karierę w rytmie scen, prób i premier. I choć pojawiał się też w filmie oraz telewizji, to właśnie teatr stał się jego centrum.
Znajomi z branży mówią, że trzymał się rzemiosła. A jednocześnie szukał ról, które nie dają się łatwo zaszufladkować.
W czym grał Mirosław Krawczyk
Po studiach trafił do Teatru Śląskiego w Katowicach, a później związał się z Gdańskiem i Teatrem Wybrzeże. Tam budował swój styl, bo stawiał na precyzję, uważność i sens. Teatr przypomina też, że ostatnim wspólnym spektaklem były „Powarkiwania Drogi Mlecznej”.
Żeby uporządkować jego dorobek, warto spojrzeć na dwa światy: scena i ekran.
- Na deskach teatru tworzył role w repertuarze klasycznym i współczesnym, a widzowie kojarzą go m.in. z „Balladyny”, „Hamleta” i „Wesołych kumoszek z Windsoru”.
- W kinie zostawił wyraziste epizody, bo zagrał m.in. w „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł” oraz w „Disco polo”.
- W telewizji pojawiał się w serialach, więc widzowie mogli go zobaczyć w tytułach takich jak „Ojciec Mateusz” i „Pierwsza miłość”, a także w innych popularnych produkcjach.
Po tym zestawieniu widać jedno. Krawczyk nie gonił za łatką “amanta”, bo wolał role charakterystyczne. Dzięki temu potrafił zagrać i w klasyce, i w historii, i w codzienności seriala.
Mikołaj Krawczyk i rodzina
Wiele osób łączy nazwisko Krawczyk z telewizją, bo aktor był ojcem Mikołaja Krawczyka. Dla części widzów to dodatkowy powód, aby zatrzymać się przy tej informacji na dłużej. Zostaje bowiem świadomość ciągłości: teatr i ekran przechodzą w rodzinie jak rzemiosło, ale też jak temperament.
W podobnych momentach najczęściej wraca jedna myśl: co zostaje, kiedy gasną światła. Zostają role, ale zostaje też styl pracy. I zostaje pamięć ludzi, którzy grali obok.
Dziś Teatr Wybrzeże mówi o nim wprost: widzowie zobaczyli na scenie szczerość, a zespół widział w nim kolegę. I to, paradoksalnie, bywa najtrwalszą recenzją.