Strona główna » Skandal wokół „Choke Me”. Rumunia pod presją przed Eurowizją 2026

Skandal wokół „Choke Me”. Rumunia pod presją przed Eurowizją 2026

Piosenka Rumunii na Eurowizję 2026 wywołała burzę. Fani i eksperci chcą zmian lub zakazu utworu „Choke Me” przed konkursem.

by Michal Zaremba
Skandal wokół „Choke Me”. Rumunia pod presją przed Eurowizją 2026

Wokół rumuńskiej propozycji na Eurowizję 2026 zrobiło się głośno, i to nie z powodu samej muzyki, ale z powodu tekstu. Jak piszemy na Auraposter, utwór „Choke Me” Alexandry Căpitănescu wywołał falę krytyki, a sprawę szeroko opisał też The Guardian. Krytycy mówią o „glamouryzowaniu niebezpiecznych praktyk”, a część fanów żąda zmiany słów albo nawet dyskwalifikacji reprezentantki Rumunii.

Dlaczego piosenka Rumunii na Eurowizję 2026 wzbudziła taki sprzeciw

Sedno sporu jest proste, ale zarazem bardzo mocne. W tekście pojawiają się wersy o duszeniu, braku oddechu i utracie kontroli. I właśnie to wywołało oburzenie, bo wielu komentatorów uznało, że taki przekaz oswaja coś, co może być groźne. Guardian podaje, że internauci zaczęli otwarcie wzywać do ingerencji EBU, bo ich zdaniem piosenka przekracza granicę prowokacji.

Co ważne, ten spór nie wygląda jak zwykła burza w mediach społecznościowych. Tym razem chodzi nie tylko o kontrowersję, lecz także o odpowiedzialność. A ponieważ Eurowizja trafia do masowej publiczności, i do młodych widzów, krytycy pytają, czy taki tekst w ogóle powinien dostać tak dużą scenę.

Ekspertka zajmująca się kulturą popularną mogłaby powiedzieć to jeszcze prościej: gdy skandal zaczyna przykrywać sam utwór, konkurs przestaje mówić o muzyce, a zaczyna mówić o granicach.

O co chodzi w piosence „Choke Me” i dlaczego tekst uznano za niebezpieczny

Guardian zwraca uwagę, że w utworze powracają frazy typu „choke me”, „it’s hard to breathe in” i „make my lungs explode”. I to właśnie te słowa stały się osią całej krytyki. Dla części odbiorców to nie jest metafora, lecz komunikat, który banalizuje ryzykowne zachowania.

W dodatku krytycy podkreślają, że problem nie dotyczy jednego wersetu, ale całej konstrukcji piosenki. Jeśli mocny motyw wraca wielokrotnie, to działa silniej, a więc i bardziej prowokuje. Dlatego pojawiły się opinie, że utwór nie tylko szokuje, lecz także normalizuje coś, co według ekspertów może prowadzić do realnej krzywdy.

Co mówi wokalistka i czy broni kontrowersyjnego utworu

Sama Alexandra Căpitănescu odrzuca dosłowne odczytanie tekstu. Jak podaje Guardian, artystka tłumaczy, że chodzi o metaforę emocjonalnego przeciążenia, niepewności i duszenia się pod ciężarem własnych uczuć. Innymi słowy, według niej to obraz psychicznego napięcia, a nie zachęta do niebezpiecznych praktyk.

To wyjaśnienie nie zamknęło jednak sprawy. Jedni uznali je za wiarygodne, ale inni potraktowali je jako próbę złagodzenia skandalu, który już zaczął żyć własnym życiem. I właśnie dlatego temat nie wygasa, lecz przeciwnie, wraca w kolejnych komentarzach i analizach.

Czy EBU może kazać zmienić tekst albo zablokować występ Rumunii

Na dziś nie ma oficjalnej decyzji o zakazie. Guardian zaznacza, że EBU nie ogłosiła jeszcze stanowiska, a oficjalne materiały z piosenką nadal są dostępne. To oznacza, że Rumunia formalnie pozostaje w konkursie, ale napięcie wokół tej propozycji szybko rośnie.

Jednocześnie historia pokazuje, że organizatorzy potrafią reagować. W poprzednich latach EBU wymagała zmian w utworach, gdy problem dotyczył słownictwa albo dwuznacznych odniesień. Dlatego scenariusz z korektą tekstu nadal jest realny, choć decyzji jeszcze nie ma.

Dla polskich odbiorców to ważny detal, bo pytanie nie brzmi już tylko: „czy piosenka jest kontrowersyjna?”. Teraz brzmi raczej: „czy Eurowizja 2026 pozwoli, by ten skandal wszedł na scenę bez żadnych zmian?”.

Kim jest Alexandra Căpitănescu i kiedy odbędzie się Eurowizja 2026

Oficjalny serwis Eurovision potwierdził, że Alexandra Căpitănescu będzie reprezentować Rumunię z piosenką „Choke Me”, a sam kraj wraca do konkursu po dwuletniej przerwie. To ważne, bo mówimy o oficjalnie wybranej reprezentantce, a nie o niepotwierdzonej kandydatce.

Z kolei EBU potwierdza, że Eurowizja 2026 odbędzie się w Wiedniu. Półfinały zaplanowano na 12 i 14 maja, a finał na 16 maja. To oznacza, że czasu na ewentualny ruch organizatorów nie zostało wiele, więc każda kolejna fala krytyki może mieć większe znaczenie niż dziś się wydaje.

A więc ta historia dopiero się rozkręca. Bo jeśli EBU nie zareaguje, skandal będzie rósł. A jeśli zareaguje, Rumunia może wejść w jeden z największych sporów tej edycji jeszcze przed pierwszym półfinałem.

Podobne publikacje