My w Auraposter śledzimy igrzyska, bo w Polsce emocje wokół łyżwiarstwa szybkiego rosną z każdym startem. W środę Damian Żurek był o 0,07 s od podium na 1000 m, a Jordan Stolz pobił rekord olimpijski.
To miał być wieczór, który domknie znakomity sezon Polaka. Jednak na końcu zabrakło dosłownie jednej kropli siły. A w takich biegach nawet perfekcyjny start nie gwarantuje medalu.
Kim jest Damian Żurek i dlaczego Polska liczyła na medal
Damian Żurek przyjechał do Mediolanu jako największa polska nadzieja medalowa na krótkich dystansach. Ma 26 lat i w tym sezonie regularnie meldował się w czołówce Pucharu Świata. Dlatego kibice mówili nie o jednym krążku, lecz nawet o dwóch.
Eksperci od przygotowania startowego zwracają uwagę na jedno: 1000 m to dystans, który karze za najmniejszą stratę rytmu. A jednocześnie wymaga chłodnej głowy, bo tempo trzeba rozłożyć idealnie.
Wynik 1000 m w Mediolanie: rekord, presja i czwarte miejsce Polaka
Faworyt był jasny: Jordan Stolz. I dlatego presja poszła w górę, bo wszyscy wiedzieli, że medal będzie kosztował „czas życia”. Stolz przejechał fenomenalnie, a rywale długo poprawiali wyniki. Wtedy Żurek dostał czytelny sygnał: trzeba zaryzykować, ale też dowieźć końcówkę.
Polak wystartował mocno i długo trzymał prędkość. Natomiast na finiszu zabrakło odrobiny świeżości. Efekt? Czwarte miejsce, czyli najtrudniejsze w sporcie, bo zostawia pytanie „co, gdyby”.
Co poszło dobrze, a co uciekło na ostatnich metrach
W środowisku łyżwiarskim mówi się często: „pierwsze okrążenie wygrywa marzenia, a drugie wygrywa medal”. U Żurka pierwsza część biegu wyglądała świetnie. Jednak w końcówce pojawił się lekki spadek mocy, więc czas przestał się „niesć”.
Trenerzy podkreślają, że w Mediolanie lód bywa szybki, ale też bezlitosny. Dlatego jeśli ktoś minimalnie spóźni wejście w łuk, to traci nie setne, lecz dziesiąte. A potem już nie ma gdzie tego odzyskać.
Co z resztą Polaków: Kania i Michalski też mieli swoje problemy
Tego samego dnia na torze pojawili się także Marek Kania oraz Piotr Michalski. Kania popełnił błędy techniczne, więc nie zbliżył się do ścisłej czołówki. Z kolei Michalskiemu przeszkodził rywal, więc Polak wyhamował, a to w 1000 m zabija wynik.
W takich momentach kibice reagują podobnie: najpierw złość, a potem pytanie o przepisy. Sędziowie finalnie ukarali przeciwnika, lecz czasu nie da się „oddać” decyzją.
Kiedy kolejny start Żurka i czy jeszcze będzie szansa na medal
Ten wynik nie zamyka historii. Bo przed Polakami kolejny ważny dzień. Żurek, Kania i Michalski mają jeszcze występ na 500 m, więc napięcie nie spada, tylko zmienia kierunek.
Sportowy psycholog ująłby to prosto: czwarte miejsce boli, ale też ostrzy koncentrację. A jeśli zawodnik dobrze to „przekuje”, to wraca na start jeszcze groźniejszy.