Strona główna » Galaxy S26, S26+ i S26 Ultra: polskie ceny, przedsprzedaż, Privacy Display oraz AI, które odbiera telefon

Galaxy S26, S26+ i S26 Ultra: polskie ceny, przedsprzedaż, Privacy Display oraz AI, które odbiera telefon

Samsung Galaxy S26 w Polsce: ceny, promocje przedsprzedaży i najważniejsze nowości. Privacy Display w Ultra, AI do rozmów, Now Nudge i zmiany aparatu.

by Michal Zaremba
Galaxy S26, S26+ i S26 Ultra: polskie ceny, przedsprzedaż, Privacy Display oraz AI, które odbiera telefon

My na Auraposter mieliśmy okazję spędzić z serią Galaxy S26 kilka godzin przed startem sprzedaży, więc zamiast marketingu mamy konkret: ceny w Polsce, nowe sztuczki AI i jedna funkcja, która naprawdę robi różnicę w tłumie — Privacy Display w modelu Ultra, informuje informacja ze źródła.

Ile kosztuje Galaxy S26 w Polsce

Samsung znów gra w trzy modele, więc wybór zaczyna się od rozmiaru i kończy na ambicjach. I tak, w tym roku nie ma „taniej” niespodzianki.

Ceny katalogowe w Polsce (warianty pamięci):

ModelWariantCena
Galaxy S2612/256 GB4499 zł
Galaxy S2612/512 GB5399 zł
Galaxy S26+12/256 GB5599 zł
Galaxy S26+12/512 GB6499 zł
Galaxy S26 Ultra12/256 GB6499 zł
Galaxy S26 Ultra12/512 GB7399 zł
Galaxy S26 Ultra16 GB / 1 TB8699 zł

Przedsprzedaż ma też typowy zestaw zachęt. I tu liczą się detale, bo realnie możesz zejść z kosztu wejścia, a nie tylko „poczuć promocję”.

  • wyższa pamięć w niższej cenie,
  • minimalnie 200 zł za odkup starego, działającego telefonu,
  • do 2000 zł za odkup Galaxy S24 Ultra,
  • możliwość oddania dwóch telefonów na warunkach promocyjnych,
  • 100 zł rabatu przy zakupie telefonu i słuchawek Galaxy Buds 4.

Po tym zestawie widać strategię: Samsung chce, abyś szybciej przeskoczył na wyższy wariant pamięci, a potem został w ekosystemie.

Privacy Display w S26 Ultra

Najgłośniejsza nowość to Privacy Display, ale Samsung zarezerwował ją wyłącznie dla Galaxy S26 Ultra. I to od razu ustawia hierarchię w serii.

W praktyce wygląda to prosto: włączasz funkcję, a ekran robi się nieczytelny dla osób obok. Co ważne, możesz wybrać dwa tryby:

  • podstawowy, gdy chcesz tylko ograniczyć kąty,
  • maksymalny, gdy obraz „czernieje” już przy lekkim odchyleniu.

Po czym wybierasz, gdzie filtr ma działać. I tu Ultra robi najlepsze wrażenie, bo nie wymusza stałej „folii prywatności”.

Możesz użyć Privacy Display:

  • dla całego interfejsu,
  • tylko dla wrażliwych sekcji (np. ekran blokady, PIN),
  • albo dla wybranych aplikacji, jak komunikatory i bankowość.

Po tym krótkim spisie zostaje najciekawsze: prywatyzacja obszarowa. Telefon potrafi ukryć same powiadomienia, więc obok widać ekran, ale nie widać treści. To wygląda jak trik, a działa jak funkcja bezpieczeństwa.

Galaxy S26 odbierze połączenie za ciebie: poczta głosowa i antyspam

Samsung mocno podkręcił „asystenta połączeń”. I w tym roku chodzi nie tylko o transkrypcję.

Gdy nie odbierzesz, uruchamia się inteligentna poczta głosowa. Asystent poprosi rozmówcę o nagranie, a telefon pokaże treść jako tekst. Potem zapisze nagranie, transkrypcję i opcjonalne podsumowanie.

To ważne, bo nagrania mają być przetwarzane lokalnie, a nie w chmurze. I dzięki temu rozmowy nie muszą „wędrować” po sieci.

Dochodzi jeszcze antyspam oparty o bazę Hiya. Jeśli system rozpozna numer jako podejrzany, AI może odebrać i poprosić o temat rozmowy. Ty widzisz transkrypcję na żywo i decydujesz, czy wchodzisz w to dalej.

Po takim rozwiązaniu telemarketer traci przewagę. A ty zyskujesz czas, bo nie musisz zgadywać.

Now Nudge

Kolejna rzecz, którą Samsung chce sprzedawać jako „codzienną magię”, to Now Nudge. Funkcja analizuje, co widzisz na ekranie, i podsuwa gotowe akcje.

Przykłady są banalne, ale właśnie o to chodzi:

  • gdy ktoś wyśle datę spotkania, telefon podpowie dodanie do kalendarza,
  • gdy ktoś poprosi o zdjęcia, pojawi się skrót do Galerii.

Ta funkcja działa m.in. w Wiadomościach, WhatsApp, Instagramie, Signalu i kilku innych komunikatorach. I obsługuje język polski, więc nie musisz „przełączać życia” na angielski.

Po tej funkcji widać kierunek: Samsung chce, abyś mniej klikał, a bardziej zatwierdzał.

Aparat w Galaxy S26 Ultra

Jeśli liczysz na wielką rewolucję foto w całej serii, to Samsung ją ograniczył. Duże zmiany sprzętowe dostaje głównie S26 Ultra.

Najważniejsze różnice:

  • jaśniejszy obiektyw aparatu głównego: f/1,4 zamiast f/1,7,
  • jaśniejszy teleobiektyw 5x: f/2,9 zamiast f/3,4.

Efekt ma być prosty: lepsze zdjęcia w trudnym świetle i bardziej „filmowa” głębia ostrości.

Ultra dostaje też kodek APV, który Samsung ustawia jako alternatywę dla ProRes. To sygnał do twórców wideo: „możesz obrabiać materiał bardziej profesjonalnie”.

A co z resztą serii? Dostaje mniejsze, ale przydatne dodatki:

  • blokadę poziomu horyzontu w wideo,
  • edycję zdjęć komendami tekstowymi w Galerii,
  • opcję ustawienia domyślnej rozdzielczości na 24 Mpix zamiast 12.

Po tej paczce zmian widać, że Samsung nie goni już tylko megapikseli. On chce, aby zdjęcia szybciej wyglądały „gotowo”.

Exynos vs Snapdragon

Seria dzieli się też procesorami. Galaxy S26 i S26+ dostają Exynos 2600 (2 nm), a S26 Ultra idzie w Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy (3 nm). To nietypowe, bo tańsze modele mają niższy proces litograficzny, a jednak Ultra i tak ma być „najmocniejszy”, bo Samsung dorzuca mu inne usprawnienia i większy zapas RAM.

Dla użytkownika liczy się jednak codzienność: szybkość, temperatura i AI. Samsung przebudował komorę parową w Ultra, więc telefon ma lepiej oddawać ciepło.

Bateria i ładowanie

W serii widać wyraźny podział.

  • Galaxy S26: 4300 mAh, ładowanie 25 W.
  • Galaxy S26+: 4900 mAh, ładowanie 45 W.
  • Galaxy S26 Ultra: 5000 mAh, ładowanie 60 W i 25 W bezprzewodowo.

Co ważne, podstawowy S26 dostał większą baterię niż poprzednik. To brzmi jak detal, ale w małym modelu każdy dodatkowy procent ma znaczenie.

Po tej tabeli łatwo wyciągnąć wniosek praktyczny: jeśli ładujesz telefon w biegu, Ultra wygrywa. A jeśli chcesz mały rozmiar, S26 wreszcie nie wygląda jak „kompromis z baterią”.

Kolory, Perplexity i S Pen: drobiazgi, które robią różnicę

Wszystkie modele kupisz w czterech kolorach: fioletowym, jasnoniebieskim, białym i czarnym. Samsung zostawił też złoto i srebro dla sklepu producenta, więc to opcja dla tych, którzy lubią wyróżnić się bez etui.

Na pokładzie są też trzy asystenty: Gemini, Bixby i Perplexity. I co ciekawe, mogą działać równolegle. Do wybudzania Perplexity służy komenda „hej, Plex”, więc masz jeden telefon, ale kilka „mózgów”.

Ultra ma również rysik S Pen, ale bez Bluetooth. To sygnał: notatki i szkice tak, a gesty w powietrzu już mniej.

Na koniec design: zmian jest mało, ale w Ultra widać je najbardziej. Mamy bardziej zaokrąglone rogi i aluminiową ramę zamiast tytanowej. I nadal brakuje pełnego wdrożenia magnesów Qi2, więc akcesoria magnetyczne wciąż lubią etui.

Co zostaje po kilku godzinach z Galaxy S26

Ta seria nie krzyczy „rewolucja”, ale też nie udaje, że nic się nie zmieniło. S26 Ultra wygrywa nowymi funkcjami prywatności, mocniejszym foto i szybszym ładowaniem. Z kolei S26 i S26+ celują w użytkowników, którzy chcą flagowca, ale bez dopłaty za „wszystko naraz”.

I właśnie dlatego ten wybór nie zaczyna się od pytania „który najlepszy”. Zaczyna się od pytania: czy bardziej chcesz privacy, AI, czy czas ładowania.

Podobne publikacje